Friday, July 30, 2004
spytała czy będzie jej pani Małgosia.... (ulubina pani w przedszkolu), na moją odpowiedź,że będzie, odparła:"No, to teraz się zacznie......". Wystraszyłam się, pytam:"Co się zacznie?", a ona na to: "Teraz nie będę płakała, nic a nic":)))) Zaskakuje mnie czasem moja maleńka, taka mała, a czasem taka rezolutna.... taka kochana, taka słodka....Dobrze,że mamy dzieci, dają nam tyle radości, i kochają nas bezinteresownie.... za to tylko,że jesteśmy.... Zaraz pójdę po nią do przedszkola.....więc pewnie nie skończę pisać........Ale najważniejsze, przeszło mi przygnębienie i smutek, zostało zmęczenie...
Ilość komentarzy: 0
ale co dalej??Jutro spotkam sie z R. nie wiem, czego się spodziewać po tym spotkaniu.....Jednak weszłam na czata, ale nie w poszukiwaniu znajomości czy nawet nie po to by pogadać ze znajomymi... to bylo wtedy, gdy z takim niepokojem czekałam na jakiś znak od Niego...miałam nadzieję,że tam go zastanę...wcale się nie myliłam...wcale...był i co mnie najbardziej zabolało?? to,że podrywał Księżniczkę.... ona rzeczywiście nie zwracała na niego uwagi, ale mnie i tak strasznie bolało każde jego słowo kierowane do niej....Pojawiłam się jako Ewelina z K. tam mieszkają jego synowie...nie omieszkał mi o tym powiedzieć, a potem zaproponował priv...niby w żartach...i głupia natura człowieka, który chce sprawdzić innego..weszłam na ten priv....podałam się za dwudziestolatkę...z początku nie chciał ze mną rozmawiać, przeprosił i powiedział,że nie chce rozmawiać na priv, bo nie lubi, kiedy "jego Pani" (to o mnie) rozmawia, więc i on nie będzie... tak bardzo wtedy chciałam usłyszeć,że mnie kocha, chciałam,żeby nie zamienił więcej ani słowa z Eweliną, ale nie dawałam za wygraną... zagadywałam Go, a On odpowiadał...niby nic, był miły, ale nie podrywał mnie... choć wspomniał o zdjęciu... o stronce... ale to tylko tyle....nie wiedziałam sama czy powiedzieć mu,że rozmawia ze mną... ale nie wiedziałam, jak zareaguje, postanowiłam,że powiem mu o tym, kiedy się spotkamy...nie zdążyłam....wczoraj podczas rozmowy powiedział mi coś, o czym rozmawiał ze mną jako z Eweliną, powiedziałam,że mi o tym mówił... zastanowił się kiedy i na tym temat był zakończony...rano jednak zastałam na GG wpis: o fasoli rozmawiałem z pewną osobą...jasne, wiedziałm o tym... z Eweliną....odpisałam,że to byłam ja, ze nie wiem, jak zareaguje, że pewnie będzie zły....po powrocie do domu odezwał się...mówi,że spotkanie w Toruniu nadal aktualne, że niby nic się nie stało....tylko ,że mówiłam,iż nie chodzę na czata....i co ma o tym myśleć...ech.. sama nie wiem, rzeczywiście wszystko co mówię może się zdawać wątpliwe... a ja weszłam tam tylko po to, by sprawdzić, czy jest...i zastałam Goi było mi źle...i wiem, jak się czuł kiedyś...i juz sama nie wiem, co mam myśleć......zobaczymy....poczekam do jutra...rany.... jakie to wszystko skomplikowane się zdaje...ale i tak się cieszę,że spotkam R., nawet jeśli rozmowy miałyby być smutne...zobaczę Go po raz pierwszy od 3 tygodni...ale co dalej??
Ilość komentarzy: 1
a może??A może rzeczywiście jestem kłamliwą babą?? której uwierzyć nie można??? ech... ta zazdrość mnie męczy, ta podejrzliwość nie pozwala na swobodne myśli.... jak mam mu ciągle tłumaczyć,że jest dla mnie ważny, najważniejszy,że Go kocham.... muszę nad tym pomysleć....dobrze,że mam dziś dużo pracy... odgonię złe mysli... przyjdzie koleżanka, więc nie będę mogła wyczekiwać informacji na GGboję się, że zbliża się koniec naszego związku z R., ale skoro On nie umie mi zaufać, to może....nie powinnam tak myśleć...
Ilość komentarzy: 1
źle się dzieje....Oj, nie jest dobrze, nie jest...najchętniej wkleiłabym sobie tutaj nasze GG i nic nie mówiła.......bo co mam mówić,że mi źle,ze smutno...R. czytał bloga.....mógłby się chociaż nie przyznawaća ja na dodatek usłyszałam: Piszesz bloga pode mnie...i jeszcze: nie umiem Ci już zaufać.........i jeszcze: nie ma szans na to, bym mógł Ci zaufać...i jeszcze: wciąż mnie oszukujesz...i jeszcze: szkoda,że nie doczekaliśmy pół roku .........i tak mi źle, tak mi smutno....
Ilość komentarzy: 4
Wróciłam z ToruniaDziękuję....dziękuję za wsparcie, dziękuję za to,że wierzycie w Nas... tak dobrze przeczytać ,że jest gdzieś tam ktos , kto życzy człowiekowi dobrze....spotkaliśmy się dzisiaj w Toruniu.... nie mówiliśmy o rozstaniu, bo i po co..... wiem,że R. mnie kocha, wiem,że ja kocham jego...i rozmawialiśmy o tym naszym bywaniu na czacie...heh, to śmieszne...R. mówi ,że wie... wie,że Go kocham, wie,że mi na nim zależy.... tylko czasem, kiedy tak bardzo tęskni- głupieje...no jak mogłam zaprzeczyć???dzisiejsze spotkanie.....wyjechałam po niego na dworzec.... czekałam na peronie...ale cały czas niepewność nie pozwalała mi się cieszyć ze spotkania, podczas, gdzy R. śmiał się,żartował, we mnie wszystko płakało...bałam się,że powie: D.... , to nie ma sensu... nie daję rady...nie powiedział...dopiero po jakiejś godzinie mogłam się uśmiechać, kiedy odpędziłam już wszystkie złe myśli...To już chyba jakaś tradycja.... prawie przy każdym spotkaniu, R. daje mi jakąś książkę..... dzisiaj dostałam książkę o moim mieście, piękne wydanie.... może mi się przydać w szkole...jak tak dalej pójdzie, będę musiała wygospodarować półkę na książki od niego....Złaziłam w Toruniu kilka księgarni, aby kupić mu coś Vonneguta- znalazłam.... wydaje mi się,że był mile zaskoczony...Po każdym spotkaniu zostaje mi w pamięci jakiś moment, który w jakiś szczególny sposób zapada w myśli... po dzisiejszym dniu, będzie to chyba chwila, kiedy, jeszcze przed tym, jak wsiedliśmy do samochodu przytuliłam się do Niego.... może mi się tylko zdawało, ale oboje drżeliśmy... czy to nerwy, czy szczęście, trudno na to odpowiedzieć...i tak mi wtedy było dobrze... wszystko co złe , nagle uciekło....poszło precz...Przywiozłam go do swojego miasta około 19, a jeszcze nie wrócił do domu, bo się nie odzywa na GG...ciekawe, jakie miał połączenie..... czuję się zmęczona... nie umiem się nawet cieszyć... ale spokojniej mi na duszy...hahah, chyba piszę w inwersji, bo wróce do ranka...zastałam na GG wiadomość: a może pojedziemy na zlot???no nie.... to było dla mnie kompletnym zaskoczeniem....spytałam, dlaczego chce jechać....starał się wykręcić, powiedzieć,że nie bardzo chce, ale mnie się zdaje, ze jednak ma ochotę na ten wyjazd...może to nie jest wielka ochota, ale jakaś chętka....a ja już sama nie wiem.... czy chcę jechać na zlot...kilka tygodni nie bywania w pokoju robi swoje...a ja mimo wszystko nie chcę tam wchodzić, ostatnio zaglądałam tylko po to, by zobaczyć czy On jest...siedziałam cicho i niewiele mi to przeszkadzało...nie wiem....Do osoby pytającej o wygląd mojej stronki:::::: Muszę oświadczyć, iż jest to zasługa bardzo dobrej, zdolnej kobiety, która siedziała ze mną kiedyś pół nocy, aby to zrobić:))) i która zawsze znajduje dla mnie czas, kiedy jest mi źle.... I uważam,że powinnam jej za wszystko baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo podziękować:)))) Dzięki , rennie:)):::::
Ilość komentarzy: 1
znów źle.....NIe pisałam dwa dni, a tyle się zdarzyło...W czawrtek wieczorem zadzwoniła znajoma z czata,że będzie w Toruniu, zaproponowałam,żeby mnie odwiedziła...gdybym wiedziała, jak ma wyglądać to spotkanie, jakoś bym sie wykręciła....przyjechała w piątek, zdążyłam wrócić z małą z przedszkola i za chwilę była....posiadziałayśmy w domu i co mnie najbardziej denerwowało,że chciała włączyć kompa.... dla mnie to było okropne: dwie godziny przy kompie( albo i dłużej) i świata nie widziała.... nawet się nie odzywała..jestem głupia i mimo,że ona jest ode mnie młodsza o 10 lat, to było tak, jak chce.... rozmawiała z kim chciała... poprosiłam tylko R. przz GG, by wszedł na chwilkę na czata i pogadałam z nim, a potem już przez kilka godzin ona rozmawiała...to jeszcze bym zniosła...ale w pewnym momencie dowiaduję się,że ma zamiar spotkać się z innym znajomym z czata...on przyjedzie do mojego miasta...mieli chodzić całą noc po knajpach... skoro chcą, oki, niech przyjeżdżaW sobotę wyszłyśmy po niego na dworzec, ale razem z mężem miałam jechać do znajomych, więc posiedziałam z nimi godzinkę, a potem zawiozłam na jakieś żarcie i zostawiłam....dałam tej znajomej klucze na wszelki wypadek....wracamy od znajomych o 20, a tu widzę: k. i m. siedzą w pokoju przy kompie.....zagotowało się we mnie....przyprowadziła mi do domu obcego faceta..ani ona ani ja nie znamy go dobrze, czemu mam ufać obcym???nie powiedziałąm słowa, ale od tego momentu nie umiałam sobie znaleźć miejsca...poszłam ostentacyjnie zapalić...oki, pomyślałam, posiedźcie, a potem idźcie na to piwo czy gdziekolwiek....nie miałam ochoty na takich gości, co innego ona, a co innego jeszcze jakiś facet....na dodatek tak okupowali kompa,że nie chciałam ich przeganiac,żeby odezwać się do R. pomyślałam,że mój rumieniec zdradzi mnie...więc przez cały dzień nawet nie zbliżyłam się do kompa...ech, nigdzie nie poszli, ja w pewnym momencie poszłam do łóżka do małej, a oni chyba gadali...Co jest najgorsze??dzisiaj miałam się spotkać z R. zostawił mi kilka słów na GG, i nie wiem czy przyjedzie, pewnie nie.....nie przesłał sms-a nie powiedział, o której przyjedzie....a tak chciałam się z nim spotkać, tak mi go brakuje...do d.... to wszystko, na dodatek pada,za oknem plucha, a w moim sercu znów smutek............ech.....
Ilość komentarzy: 0
zero wieściNapisałam list do R., po co?? sama się zastanawiam....nie przysłał nic: ani na GG, ani na pocztę, ani sms-a....pewnie znów myśli o najgorszym..... prawdę mówiąc ja też...
Ilość komentarzy: 0
do R.Mam dość wiecznych podejrzeń, nikt Ci nie kazał czytać mojego bloga.... NIKT więc daruj sobie komentarze, oki??Po co czytasz, skoro i tak w to nie wierzysz??? Chcesz mnie zmusić do tego,żebym przestała pisać??? Zrobiłabym dla Ciebie wiele, naprawdę, ale blog jest mój i prowadzić go będe , nawet jeśli Ci się to nie podoba, nawet jeśli nie wierzysz w moje słowa.... widać tak już musi być...postępujesz nie fair i tyle...........
Ilość komentarzy: 0
do R. c.d.Rzeczywiście nie wszystko na GG doszło........ale otworzyłam pocztędaj mi spokój........Ty cierpisz.....ja tezzadowolony???mam nadzieję,że szybko o mnie zapomnisz
Ilość komentarzy: 0
c.d.Jesteś podły i niesprawiedliwy...
Ilość komentarzy: 0
.........Potrzebuję teraz rozmowy a mojej pocieszycielki nie ma.......zablokowałam GG, nie chcę mieć go na liście kontaktów,żeby nie pisać,żeby się nie odzywaćto przeciez ja jestem ta zła, podła, wredna, oszustka............idę stąd, to przez kompa mam te wszystkie jazdy....przez kompa ta znajomośćta miłość.....to wszystko.........bez sensu.........żyć się nie chce
Ilość komentarzy: 1
Ostatnia korespondencjaZa oknem plucha, szaro, zimno, mokro, pogoda jest adekwatna do mojego samopoczucia...Nie wytrzymałam, odblokowałam GG, zostawiłam tylko dwa słowa, złość już mi przeszła, teraz jest gorzej, czuję potworny żal, smutek....ale wreszcie mogę swobodnie popłakać, mąż pojechał z małą do pracy...Drukuję sobie ostatni list, a raczej rozmowę z GG, którą przesłał mi R. muszę to dokładnie przeczytać, muszę zrozumieć, dokładnie przeanalizować jego słowa, jego motywy....No cóż.... miałam nie wklejać słów R. On miał nie czytać mojego bloga.... dlatego jednak zostwię sobie na pamiątkę, na pociechę w trudnych chwilach... Skoro Cię nie ma napisze kilka słów :Właśnie w tej chwili :Myślę o Tobie serdecznie,bardzo za Tobą tęsknię, mam nadzieję, że nie masz kłopotów, chcę potrzymać Cię za rękę, martwię się, że możesz być głodna, mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży, chcę abyś była szczęśliwa, cieszę się z Twoich sukcesów, kocham Cię z całych sił, uśmiecham się myśląc o Tobie, myślę, że jesteś jedyna na świecie, bardzo mnie obchodzisz, proszę wybacz mi, chcę się z Tobą pośmiać, pamiętam o Tobie, chcę Cię wysłuchać, modlę się za Ciebie, pragnę wiedzieć , że kochasz mnie, myślę o Tobie dzień i noc, chcę Ci opowiedzieć swój sen, jestem Ci wdzięczny, marzę o Tobie, chciałbym Cię lepiej poznać, chcę podzielić się z Tobą swoimi marzeniami, chcę się do Ciebie przytulić, chcę byc przez Ciebie zauważony, chcę Cię całować, chciałbym się do Ciebie zbliżyć, chciałbym poczuć Twój zapach, tęsknię za Tobą, wierzę w Ciebie, myślę o Tobie, szanuję Cię, czekam na Twój telefon, potrzebuję Twojej wiary we mnie, słucham piosenek, które Ciebie przypominają....i.t.d. Ja (21-09-2002 21:47)tylko , że Ciebie nie ma..:(:(:(Ja (21-09-2002 21:47)gdzieś się zapodziałaś..:(:(((Ja (21-09-2002 21:48)dobrej nocy..papaI jeszcze te,żebym nie miała jakichkolwiek złudzeń...Ja (20:22)SKOŃCZONEJa (20:23)NIE MUSISZ JUŻ PISAĆ BLOGA , W KTÓRYM UMIESZCZASZ HISTORYJKI DLA MNIEJa (20:23)to przebrało miarkęJa (20:28)Przebrała się miarka, jestem teraz nie tylko obrażony, ale wsciekły, czuję się poniżony. Zawiodłem się na Tobie, tak bardzo. Ja (20:28)Zawiodłem się. Ja (20:30)Nawet nie jestem zazdrosny, ani o czata, ani o XX. Tylko oto, ze nawet taki pieprzony kutas, (sorki nie znam go, może to fajny chłopak) sobie odwiedzał ci e wdomu, zapewne nocował u Ciebie.... a dla mnie nie miałas 2 minut, by zadzwomić.Ja (20:31)Koniec, KoniecJa (20:31)Postąpiłaś PODLEJa (20:31)Wiedziałaś co myślę o XX, jak byłem zazdrosny.. i co ?zapraszasz go do domu:):):)Ja (20:32)pieknie. Ja (20:32)nie mam słówJa (20:32)nie mam słówJa (20:38)Nawet nie wiesz, jak sięzawiodłem na Tobie, nawet nie wiesz.Ja (20:39)Po co pisze to wszystko ? po to byś wieziała, po to by Cie też zabolało, po to, że wyję z bólu, Po to, żebyś wiedziała, że już mnie nie zobaczysz i nie usłyszysz. Ja (20:42)Co tam, przejdzie mi. Potem sobie poszukam jakąś kobietę , może nie tak młodą, ale taką, która będzie wobec mnie fair. Ja (20:42)KoniecJa (20:42)KoniecJa (20:42)KoniecJa (20:43)Jeśli nie chcesz usłyszeć jeszcze więcej przykrych słów, jeśli nie chcesz, bym Cię obrażał, to daj mi spokój.Ja (20:43)Tak bardzo sie zawiodłem na Tobie, tak bardzo.(Przecież nie zaprosiłam XX , umawiał się z k.)No. i tak wyglądała nasza ostatnia korespondencja. Więcej ie będzie. Pozdrawiam.Powodzenia.R.Wiem,że więcej się nie odezwie,tylko nie wiem, jak to zniosę.......I to by było na tyle............ na tyle..............
Ilość komentarzy: 0
Każda myśl...zmierza do R., w każdym momencie myslę o nim.... z wielkim żalem, z żałością.... gdyby chociaż ze mną porozmawiał, a potem powiedział: nie umiem tak, skończone...ale jemu jest wygodniej mysleć tak, jak chce...napisałam do niego list.... kiedy jeszcze nie wiedziałam,że jest tak zraniony...miałam go wysłać dzisiaj rano.... nie wyślę, może nie wyślę go nigdy, bo i po co??po co??a w ogóle po co to wszystko...?po co się zakochałam??no, kto zna odpowiedzi na takie pytania??
Ilość komentarzy: 0
Zimno, źle.....Własnie wróciłam do domu po wycieczce....Dyrektorka wymyśliła Dzień Tyrystyki Pieszej w pierwszy dzień jesieni.... mądrala.... rano padał deszcz, potem zimno jak cholera........ pogoda paskudna....Na dodatek mojej uczennicy odpadła cała podeszwa... w domu nikogo nie było (dzwoniłam), więc musiałam sobie jakoś poradzić..... poradziłam...Po 1,5 godzinie łażenia po parku jestem zziębnięta i zła.........dzieci nazbierały kasztanów, więc zaniosę małej do przedszkola....Weszłam na GG i czekam, choć przecież wiem,że R. już się nie odezwie..........gdzieś tam jednak w duchu liczę na to... tak bardzo liczę....nie wiem jednak, co może mnie spotkać.... bo pewnie nie miłe słowa..........Wszystko przypomina mi R, nie umiem przestać o nim mysleć, na siłę powstrzymuję się, aby nie napisać do niego choć kilku słów, ale z drugiej strony, o czym miałabym pisać???muszę się czymś zająć.... a najlepiej wezmę herbatę, położę sie pod kocyk... może uda mi się zasnąć??????
Ilość komentarzy: 4
.........Tak bardzo tęsknię.................nie umiem znaleźć sobie miejsca..........i zrobiłam głupotę..........zadzwoniłam..........po co??usłyszałam tylko "halo"a potem : mam obiadpo co dzwoniłam???........chyba tylko po to, by usłyszeć jego głosnie spodziewam się już niczego............na nic nie liczę..........zablokował mój numer GG............jest mi po prostu źleale co to kogo obchodzi
Ilość komentarzy: 3
dwójka dzieciaków.........Tak, rennie, masz rację, z powodu dwójki dzieciaków taki dym, ale jak mam to wyjaśnić R. ????jak go przekonać,?????????skoro On :po 1. nie wierzy mi,po 2. nie chce mnie słuchać,po 3. nie chce ze mną w ogóle rozmawiać... po4. nie chce mnie znać...........Nie mam siły............
Ilość komentarzy: 1
dziękuję...Mam dużo pracy, to dobrze, nie będę się zamęczała myślami o R.....tzn, inaczej, będę cały czas myslała, bo siedzę przy kompie, przepisuję coś dla koleżanki, a potem muszę poszukać czegoś w sieci, ale chociaż zajmę sobie czas...dzięki za wsparcie, dzięki za komentarze.... przynajmniej nie czuję się tak bardzo samotna, wiem, że ktoś życzliwy jest ze mną...ale i tak mi źle...........
Ilość komentarzy: 1
WróciłamWróciłam z Bydgoszczy....załatwiłam wszystko, powinnam się cieszyć, a tymczasem cały czas jestem przygnębiona i co gorsze, boli mnie potwornie głowa.... ból rozsadza czaszkę....kiedy tak sobie jechałam samochodem przeraziłam się.... w pewnym momencie pomyslałam, a co, jeśli nie wyrobiłabym na tym zakręcie??? albo jeśli bym zderzyła się czołowo podczas wyprzedzania?? na szczęście pomyślałam wtedy o małej... mam ją, moją kochaną córeczkę...Znów zostawiłam R. wiadomość na GG.......już sama nie wiem po co ja to robię ...........sama siebie oszukuję................... kiedy wjeżdżałam na most w Toruniu wokół panowała potwornie gęsta mgła, poczułam się przez chwilę jak w jakimś nierealnym świecie, zawieszona gdzieś w powietrzu... ostatnio nawet bez mgły tak się czuję....
Ilość komentarzy: 0
Natrętne myśli...Czy ja mówiłam,że są jeszcze życzliwi ludzie???Odezwała się do mnie znajoma z czata, nie znam jej nawet z priva... spytała czemu nie bywam na czacie, a na GG rzadko... powiedziałam tylko,że nie czuję sie najlepiej... że jakoś mi smutno....dałam jej kiedyś swój numer komórki i co?? zadzwoniła do mnie,żeby chwilke pogadać... pocieszyć mnie....cieszę się,że są ludzie życzliwi, bezinteresowni, po prostu się cieszę....strasznie kłuje w oczy ten "zakaz wjazdu", który istnieje przy R. na moim GG... wysłałam mu meila, cholera, no nie wytrzymałam.... i wcale nie jestem zadowolona z tego, co tam napisałam... dosłownie kilka słów...... i zamiast napisać,że Go kocham,że tęsknię,że brak mi Go , to tam jakieś zupełnie dziwne rzeczy...ech...ból głowy przeszedł po tabletce, ale czuję,że znów wraca...a ja muszę jeszcze przepisać to dla koleżanki, bo wczoraj nie dałam rady....i na stosie leży kilka zeszytów...nie myśleć...nie myśleć...nie myśleć o R.ani o niczym innym, co się z nim wiąże..jak nie myśleć, kiedy wszystko mi Go przypomina???płyty, książki, nawet rzeczy, które zakładam...myślę: w tych spodniach byłam na pierwszym spotkaniu.w tym swetrze byłam, kiedy pojechałam do niego do domu...z tej bluzki mnie rozbierał....ta spódniczka..oki, kończę smęcić...
Ilość komentarzy: 1
poranne smutkiTak, tłumaczę sobie,że On nie chce mnie już znać, że nie powinnam się narzucać...wczoraj weszłam na czata.... był, ale się nie odzywał....wyszłam po chwili....weszłam jednak później jeszcze raz,. odezwałam się na priv, kilka słów dosłownie.... starał się zablokować priv, więc podałam mu komendę.... zablokował....nie miałam tam czego szukać....jedyna pociecha,że nie siedzę już na czacie tak jak kiedyś całymi dniami, odwyk zdziałał swoje... kiedy nie ma znajomych, z którymi kiedyś rozmawiałam, po porostu wychodzę... i dobrzeR. na przemian blokuje i odblokowuje GG, to dla mnie jedyny znak,że chyba jednak na coś czeka, na jakiś znak...taką mam jednak nadzieję...nie umiem sobie powiedzieć: czuję się zraniona tak samo jak On....nie umiem sobie powiedzieć: nie chcę Go znać....nie umiem....myślę o Nim dniem i nocą ....nie mogę spać, nie mogę funkcjonować normalnie,,,,,no, po prostu nie moge.....
Ilość komentarzy: 2
coraz mniej nadzieiMam czego chciałam...R.odpisał na mojego meila...A z tego co pisał znać,że czyta bloga, regularnie...Teraz muszę uwierzyć,że to już koniec,,,,że R. nie chce mnie znac... On chce żyć spokojnie, a ja mu tego spokoju dać nie umiałam...Weszłam na czata... mój odwyk diabli wzięli... i doczekałam się, wszedł....powiedział do mnie : masz list...potem dodał z przekąsem coś o moim odwyku od czata....no i podobno nie odblokowuje mojego GG, czyli............ech... wykasowałam już jego numer...myślę,że co jakiś czas będę pewnie sprawdzała, ale coraz mniej nadziei mam...coraz mniej...I na koniec słowa, które też zabolały.... życzę powodzenia w zawieraniu nowych znajomości..... to aluzja do jego wcześniejszych słów, według których na czacie poluję na faceta...ech...A co najdziwniejsze??? mimo ze to nie była prawdziwa rozmowa, czułam się , jakbym z nim rozmawiała....Jak mam teraz zasnąć?? kiedy cała drżę... kiedy nie mam już nadziei???kiedy..........tak naprawdę nie mam z kim porozmawiać...........ech....
Ilość komentarzy: 1
meileDostałam dwa meile od R....pierwszy z ironią mówiący o moim odwyku od czata.... stwierdził,że robiłam to na pokaz dla niego...nie, robiłam to rzeczywiście dla niego, ale nie na pokaz, nie chciałam mu dawać jakichkolwiek powodów do zazdrości....a właśnie, po co bywam tam taraz??? nie wiem... wiem,że na pewno już mnie nie ciągnie tak jak kiedyś, wiem,że umiem po prostu wyjść... wiemteż jednak,że lubię tam kilka osób i lubię sobie z nimi pożartować, pośmiać się....R. ostrzega mnie,że czat uzależnia, wiem, wiem, ale mam nadzieję,że uda mi się nie dopuścić do uzależnienia....Drugi meil , napisany niespełna godzinę po pierwszym jest zupełnie inny... pełen miłości... wiedziałam, w głębi duszy czułam,że R. mnie kocha... przecież miłość tak od razu nie przechodzi...Ale .........właśnie jest to "ale"...... znów cytuję...." Przepraszam za te głupie zazdrości, kocham Cię, kocham bardzo, tak bardzo, że wariuję...Kocham Cię bardzo. Ale nie możemy być razem, nie możemy. Ja nie umiem być z Tobą. A chciałbym. Chciałbym Ci powiedzieć abyś była ze mną na zawsze, ale to jest bajka, to jest nierealne, zaszczułbym Cie swoja zazdrością , podejrzeniami... Dlatego muszę odejść, muszę. ( co nie znaczy, że nie mam do Ciebie żalu, że mnie nie boli.... Boli jak jasna cholera, całą duszą wyję , krzyczę, że mnie skrzywdziłaś, zawiodłaś...) Kocham Cię, i bądź dzielna. Nie mamy przyszłości. ... Kocham Cię. Nie złość się na mnie. I proszę nie przesiaduj na czacie, to jest tak samo złe jak narkotyki, wódka, daje "złudzenie" pełnego życia. A życie, to są te chwile, gdy byliśmy razem, gdy mogłem Cię objąć, pocałować, przytulić .. będę je pielęgnował w pamięci juz zawsze. Proszę, bardzo proszę nie pisz nic do mnie , obojgu nam będzie łatwiej.Zawsze , co dzień będę myślami przy Tobie najdroższa.pa"Jak mam nie pisać?? jak mam się nie odzywać...??? skoro prosi.. spróbuję... powinnam uszanować jego decyzję, jego prośby... powinnam, tylko czy dam radę??Zadzwoniłam do niego... chciałam powiedzieć tylko ,że go kocham........nie odebrał, kazał powiedzieć,że jest w pracy..........jest mi źle, bardzo źle... ale chyba nieco lżej, że mnie nie nienawidzi...kocham pana, panie Rafale....wiem, obiecałeś,że nie będziesz czytał bloga, więc mogę choc tutaj wyznać Ci moją miłość....
Ilość komentarzy: 1
sms-y........Dostałam dziś rano dwa sms-y...Niby nic... jeden z pytaniem: śpisz już??drugi ze słowami :kolorowych snów....Przyszły z Internetu.... miałam nadzieję,że są od R. ale inicjały wskazują raczej na moją koleżankę z pracy... nie mogłam jej dzisiaj dorwać, by spytać , czy to ona je przesłała....Chociaz z drugiej strony.... moze jednak On???nie... niepotrzebnie się łudzę...napisał,że już się nie odezwie, po co więc miałby to robić???Niedługo minie pół roku, od kiedy się poznaliśmy....w ciągu tego czasu zakochałam się w facecie, o któreg istnieniu nie miałam pojęcia...w facecie pełnym ciepła, miłości.. pełnym dobroci....Nie chcę Go stracić, nie chcę o nim zapomnieć, po prostu nie chcę...
Ilość komentarzy: 0
Nie powinnam....A jednak nie wytrzymałam... znów napisałam kika słów......nie powinnam....jeśli ma wrócić, to i tak by wrócil........a jeśli tego nie chce, utrudniam mu wszystko.....kocham Cię, mój R.... założyłam sobie nowe konto na GG i kilka razy już miałam do niego napisać....pisałam i kasowałampisałam i kasowałampisałam.........i skasowałam..........ech...najgorzej jest wtedy, kiedy wiem,że jest w domu....w zasięgu kompa....a jednocześnie tak daleko ode mnie....tak daleko od rozmowy ze mną.........dobrej nocy, R. mówię sobie codziennie wieczorem.....śpij spokojnie...kocham Cię.........chyba zwariowałam.......
Ilość komentarzy: 3
jednak odpisałOdpisał......ale i tak nie chce wrócić.. uważa,że nie mamy przyszłosci...i chyba ma rację.........ale... z drugiej strony???...........sama nie wiem........
Ilość komentarzy: 1
nie zostawię...Właśnie, nie zostawię.....kiedyś o tym rozmawialiśmy; Gdybyś była samotną matką nie byłoby problemu........usłyszałam...R.przeprosił mnie oficjalnie.... za co?? za swoją głupotę.... a ja wolałabym mniej oficjalne przeprosiny, ale osobiste....nie, napisane gdzieś w miejscu ogólnodostępnym... ale żeby mi przesłał np, na GG... tylko czy kiedykolwiek się jeszcze doczekam??
Ilość komentarzy: 2
Nie mam wiele do zaoferowaniaWłaśnie...co mogę mu zaoferować....????niewiele, naprawdę niewiele... rozmowy, spotkania raz na jakiś czas i swoją miłość... tylko tyle...Wiem natomiast czego potrzebuje R. jemu potrzeba partnerki, kobiety, która by była z nim... i to nie tylko raz w miesiącu kilka godzin, ale codziennie....Czy w takim razie powinnam zrezygnować z niego???Czy chcąc, by został okazuję się egoistką??? na pewno...
Ilość komentarzy: 2
Zawsze szukaj jasnej strony....Wróciłam z kina, mąż zabrał małą na spacer.. mam chwilę dla siebie...Nie pamiętam, kiedy byłam w kinie.... no, nie licząc wyjścia z klasą, ale to nie to samo.... dziwne to wszystko... niby miasto z ponad 100 tysiącem ludzi, a w kinie na seansie było raptem 10 osób... Chyba nigdy nie byłam sama w kinie, zawsze ktoś mi towarzyszył.... z jednej strony to było nowe doświadczenie i wcale nie tak nieprzyjemne jak by się mogło zdawać, z drugiej miło by było mieć z kim porozmawiać o tym, co się widziało...Marzyłam o tym, by obok mnie usiadł R..... trzymał mnie za rękę... to chyba jednak niemożliwe, bo On nie ma zamiaru do mnie wrócić...cały czas ma do mnie pretensję, za tego gościa z czata..... kurcze,żeby było chociaż o kogo być zazdrosnym, ani on był przystojny, anii nad wyraz interesujący... taki zwykły przeciętniak, nawet nie bardzo nam się kleiła rozmowa...no cóż... R. jest urażony moimi słowami, myślę,że więcej się nie odezwie...a żyć trzeba dalej:((( nie będzie łatwo....oj, nie będzie...Film??? na mnie zrobił wrażenie... W "Pianiście" usłyszałam słowa: "ZAWSZE SZUKAJ JASNEJ STRONY" te słowa pasują do mojej sytuacji...jak szukać jasnej strony mojej sytuacji???pomyślę nad tym....
Ilość komentarzy: 2
Szukałam jasnych stron życiaJak radził Tygrysek, przemyślałam... szukałam jasnych stron życia....Mam wiele powodów, by cieszyć się zyciem:mam kochaną córeczkęmęża, który nie jest łotremprzcę, którą lubięwłasny dach nad głową (co prawda na kredyt, ale własny)ludzi, którzy mnie szanują...jestem zdrowa... (mam nadzieję)to dużo dobrego...wielu ludzi mogłoby mi pozazdrościć...gdyby jeszcze R. znów się zaczął do mnie odzywać... bo to trudne, wiem,że mnie kocha, wiem,że tęskni.... i boję sie, że się do mnie już nie odezwie... ja tez tęsknię do niego, do naszych rozmów.... i dlatego czasem tak smęcę...A żyć trzeba... i myślę,że należy się cieszyć drobiazgami,rzeczami małymi... bo właśnie z takich małych rzeczy składa się życie... Przecież życie to tylko chwile, które składają się na to czy jesteśmy szczęśliwi...Muszę się wziąć za siebie... zaczęłam wczoraj.... wysprzątałam dokładnie mieszkanie... sprawdziłam zeszyty, napisałam plan wychowawczy, i udałam się do kina... I planuję więcej takich dni, dni poświęconych córeczce i sobie... dni, kiedy kladąc się wieczorem będę z siebie zadowolona...oby to mi się udało....uda się, bo bardzo tego chcę....A co do R. nie będe się narzucała, mooże on lepiej wie, co powinniśmy zrobić??Żeby tylko co jakiś czas dał mi znak życia, znak,że tęskni tak samo jak ja... znak,że wciąż mnie kocha... Ech.. znów odzywa się we mnie egoistka.........
Ilość komentarzy: 2
Ciężki żywot nauczyciela...hehehehDzwonek!!! dla dzieciaków to wyzwolenie-kolejna lekcja z głowy...a dla nauczycieli?? hmmm, zależy.... jeśli nie masz dyżuru, jest oki, zamykasz szybko klasę i biegniesz po schodach na 1 piętro, drżącymi rękoma sięgasz do torebki .... nie, kluczy nie musisz szukać, bo pokój stoi otworem... atoi otworem dla uczniów(którzy wykorzystując okazję okupują pokój mając mnóstwo "nad wyraz pilnych spraw", stoi tez otworem dla nauczycieli..pierwsze drzwi otwarte:))) teraz tylko mocne pchnięcie biodrem... i...... już.....papierosy wyjęte , miłe towarzystwo:palarnia stoi otworem:))) Dziesięć minut spokoju....no, chyba,że upierdliwy uczen, który np, zapomniał worka musi koniecznie się z Tobą zobaczyć...Czas nie zawsze płynie tak szybko...
Ilość komentarzy: 0
ale co dalej??Jutro spotkam sie z R. nie wiem, czego się spodziewać po tym spotkaniu.....Jednak weszłam na czata, ale nie w poszukiwaniu znajomości czy nawet nie po to by pogadać ze znajomymi... to bylo wtedy, gdy z takim niepokojem czekałam na jakiś znak od Niego...miałam nadzieję,że tam go zastanę...wcale się nie myliłam...wcale...był i co mnie najbardziej zabolało?? to,że podrywał Księżniczkę.... ona rzeczywiście nie zwracała na niego uwagi, ale mnie i tak strasznie bolało każde jego słowo kierowane do niej....Pojawiłam się jako Ewelina z K. tam mieszkają jego synowie...nie omieszkał mi o tym powiedzieć, a potem zaproponował priv...niby w żartach...i głupia natura człowieka, który chce sprawdzić innego..weszłam na ten priv....podałam się za dwudziestolatkę...z początku nie chciał ze mną rozmawiać, przeprosił i powiedział,że nie chce rozmawiać na priv, bo nie lubi, kiedy "jego Pani" (to o mnie) rozmawia, więc i on nie będzie... tak bardzo wtedy chciałam usłyszeć,że mnie kocha, chciałam,żeby nie zamienił więcej ani słowa z Eweliną, ale nie dawałam za wygraną... zagadywałam Go, a On odpowiadał...niby nic, był miły, ale nie podrywał mnie... choć wspomniał o zdjęciu... o stronce... ale to tylko tyle....nie wiedziałam sama czy powiedzieć mu,że rozmawia ze mną... ale nie wiedziałam, jak zareaguje, postanowiłam,że powiem mu o tym, kiedy się spotkamy...nie zdążyłam....wczoraj podczas rozmowy powiedział mi coś, o czym rozmawiał ze mną jako z Eweliną, powiedziałam,że mi o tym mówił... zastanowił się kiedy i na tym temat był zakończony...rano jednak zastałam na GG wpis: o fasoli rozmawiałem z pewną osobą...jasne, wiedziałm o tym... z Eweliną....odpisałam,że to byłam ja, ze nie wiem, jak zareaguje, że pewnie będzie zły....po powrocie do domu odezwał się...mówi,że spotkanie w Toruniu nadal aktualne, że niby nic się nie stało....tylko ,że mówiłam,iż nie chodzę na czata....i co ma o tym myśleć...ech.. sama nie wiem, rzeczywiście wszystko co mówię może się zdawać wątpliwe... a ja weszłam tam tylko po to, by sprawdzić, czy jest...i zastałam Goi było mi źle...i wiem, jak się czuł kiedyś...i juz sama nie wiem, co mam myśleć......zobaczymy....poczekam do jutra...rany.... jakie to wszystko skomplikowane się zdaje...ale i tak się cieszę,że spotkam R., nawet jeśli rozmowy miałyby być smutne...zobaczę Go po raz pierwszy od 3 tygodni...ale co dalej??
Ilość komentarzy: 1
a może??A może rzeczywiście jestem kłamliwą babą?? której uwierzyć nie można??? ech... ta zazdrość mnie męczy, ta podejrzliwość nie pozwala na swobodne myśli.... jak mam mu ciągle tłumaczyć,że jest dla mnie ważny, najważniejszy,że Go kocham.... muszę nad tym pomysleć....dobrze,że mam dziś dużo pracy... odgonię złe mysli... przyjdzie koleżanka, więc nie będę mogła wyczekiwać informacji na GGboję się, że zbliża się koniec naszego związku z R., ale skoro On nie umie mi zaufać, to może....nie powinnam tak myśleć...
Ilość komentarzy: 1
źle się dzieje....Oj, nie jest dobrze, nie jest...najchętniej wkleiłabym sobie tutaj nasze GG i nic nie mówiła.......bo co mam mówić,że mi źle,ze smutno...R. czytał bloga.....mógłby się chociaż nie przyznawaća ja na dodatek usłyszałam: Piszesz bloga pode mnie...i jeszcze: nie umiem Ci już zaufać.........i jeszcze: nie ma szans na to, bym mógł Ci zaufać...i jeszcze: wciąż mnie oszukujesz...i jeszcze: szkoda,że nie doczekaliśmy pół roku .........i tak mi źle, tak mi smutno....
Ilość komentarzy: 4
Wróciłam z ToruniaDziękuję....dziękuję za wsparcie, dziękuję za to,że wierzycie w Nas... tak dobrze przeczytać ,że jest gdzieś tam ktos , kto życzy człowiekowi dobrze....spotkaliśmy się dzisiaj w Toruniu.... nie mówiliśmy o rozstaniu, bo i po co..... wiem,że R. mnie kocha, wiem,że ja kocham jego...i rozmawialiśmy o tym naszym bywaniu na czacie...heh, to śmieszne...R. mówi ,że wie... wie,że Go kocham, wie,że mi na nim zależy.... tylko czasem, kiedy tak bardzo tęskni- głupieje...no jak mogłam zaprzeczyć???dzisiejsze spotkanie.....wyjechałam po niego na dworzec.... czekałam na peronie...ale cały czas niepewność nie pozwalała mi się cieszyć ze spotkania, podczas, gdzy R. śmiał się,żartował, we mnie wszystko płakało...bałam się,że powie: D.... , to nie ma sensu... nie daję rady...nie powiedział...dopiero po jakiejś godzinie mogłam się uśmiechać, kiedy odpędziłam już wszystkie złe myśli...To już chyba jakaś tradycja.... prawie przy każdym spotkaniu, R. daje mi jakąś książkę..... dzisiaj dostałam książkę o moim mieście, piękne wydanie.... może mi się przydać w szkole...jak tak dalej pójdzie, będę musiała wygospodarować półkę na książki od niego....Złaziłam w Toruniu kilka księgarni, aby kupić mu coś Vonneguta- znalazłam.... wydaje mi się,że był mile zaskoczony...Po każdym spotkaniu zostaje mi w pamięci jakiś moment, który w jakiś szczególny sposób zapada w myśli... po dzisiejszym dniu, będzie to chyba chwila, kiedy, jeszcze przed tym, jak wsiedliśmy do samochodu przytuliłam się do Niego.... może mi się tylko zdawało, ale oboje drżeliśmy... czy to nerwy, czy szczęście, trudno na to odpowiedzieć...i tak mi wtedy było dobrze... wszystko co złe , nagle uciekło....poszło precz...Przywiozłam go do swojego miasta około 19, a jeszcze nie wrócił do domu, bo się nie odzywa na GG...ciekawe, jakie miał połączenie..... czuję się zmęczona... nie umiem się nawet cieszyć... ale spokojniej mi na duszy...hahah, chyba piszę w inwersji, bo wróce do ranka...zastałam na GG wiadomość: a może pojedziemy na zlot???no nie.... to było dla mnie kompletnym zaskoczeniem....spytałam, dlaczego chce jechać....starał się wykręcić, powiedzieć,że nie bardzo chce, ale mnie się zdaje, ze jednak ma ochotę na ten wyjazd...może to nie jest wielka ochota, ale jakaś chętka....a ja już sama nie wiem.... czy chcę jechać na zlot...kilka tygodni nie bywania w pokoju robi swoje...a ja mimo wszystko nie chcę tam wchodzić, ostatnio zaglądałam tylko po to, by zobaczyć czy On jest...siedziałam cicho i niewiele mi to przeszkadzało...nie wiem....Do osoby pytającej o wygląd mojej stronki:::::: Muszę oświadczyć, iż jest to zasługa bardzo dobrej, zdolnej kobiety, która siedziała ze mną kiedyś pół nocy, aby to zrobić:))) i która zawsze znajduje dla mnie czas, kiedy jest mi źle.... I uważam,że powinnam jej za wszystko baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo podziękować:)))) Dzięki , rennie:)):::::
Ilość komentarzy: 1
znów źle.....NIe pisałam dwa dni, a tyle się zdarzyło...W czawrtek wieczorem zadzwoniła znajoma z czata,że będzie w Toruniu, zaproponowałam,żeby mnie odwiedziła...gdybym wiedziała, jak ma wyglądać to spotkanie, jakoś bym sie wykręciła....przyjechała w piątek, zdążyłam wrócić z małą z przedszkola i za chwilę była....posiadziałayśmy w domu i co mnie najbardziej denerwowało,że chciała włączyć kompa.... dla mnie to było okropne: dwie godziny przy kompie( albo i dłużej) i świata nie widziała.... nawet się nie odzywała..jestem głupia i mimo,że ona jest ode mnie młodsza o 10 lat, to było tak, jak chce.... rozmawiała z kim chciała... poprosiłam tylko R. przz GG, by wszedł na chwilkę na czata i pogadałam z nim, a potem już przez kilka godzin ona rozmawiała...to jeszcze bym zniosła...ale w pewnym momencie dowiaduję się,że ma zamiar spotkać się z innym znajomym z czata...on przyjedzie do mojego miasta...mieli chodzić całą noc po knajpach... skoro chcą, oki, niech przyjeżdżaW sobotę wyszłyśmy po niego na dworzec, ale razem z mężem miałam jechać do znajomych, więc posiedziałam z nimi godzinkę, a potem zawiozłam na jakieś żarcie i zostawiłam....dałam tej znajomej klucze na wszelki wypadek....wracamy od znajomych o 20, a tu widzę: k. i m. siedzą w pokoju przy kompie.....zagotowało się we mnie....przyprowadziła mi do domu obcego faceta..ani ona ani ja nie znamy go dobrze, czemu mam ufać obcym???nie powiedziałąm słowa, ale od tego momentu nie umiałam sobie znaleźć miejsca...poszłam ostentacyjnie zapalić...oki, pomyślałam, posiedźcie, a potem idźcie na to piwo czy gdziekolwiek....nie miałam ochoty na takich gości, co innego ona, a co innego jeszcze jakiś facet....na dodatek tak okupowali kompa,że nie chciałam ich przeganiac,żeby odezwać się do R. pomyślałam,że mój rumieniec zdradzi mnie...więc przez cały dzień nawet nie zbliżyłam się do kompa...ech, nigdzie nie poszli, ja w pewnym momencie poszłam do łóżka do małej, a oni chyba gadali...Co jest najgorsze??dzisiaj miałam się spotkać z R. zostawił mi kilka słów na GG, i nie wiem czy przyjedzie, pewnie nie.....nie przesłał sms-a nie powiedział, o której przyjedzie....a tak chciałam się z nim spotkać, tak mi go brakuje...do d.... to wszystko, na dodatek pada,za oknem plucha, a w moim sercu znów smutek............ech.....
Ilość komentarzy: 0
zero wieściNapisałam list do R., po co?? sama się zastanawiam....nie przysłał nic: ani na GG, ani na pocztę, ani sms-a....pewnie znów myśli o najgorszym..... prawdę mówiąc ja też...
Ilość komentarzy: 0
do R.Mam dość wiecznych podejrzeń, nikt Ci nie kazał czytać mojego bloga.... NIKT więc daruj sobie komentarze, oki??Po co czytasz, skoro i tak w to nie wierzysz??? Chcesz mnie zmusić do tego,żebym przestała pisać??? Zrobiłabym dla Ciebie wiele, naprawdę, ale blog jest mój i prowadzić go będe , nawet jeśli Ci się to nie podoba, nawet jeśli nie wierzysz w moje słowa.... widać tak już musi być...postępujesz nie fair i tyle...........
Ilość komentarzy: 0
do R. c.d.Rzeczywiście nie wszystko na GG doszło........ale otworzyłam pocztędaj mi spokój........Ty cierpisz.....ja tezzadowolony???mam nadzieję,że szybko o mnie zapomnisz
Ilość komentarzy: 0
c.d.Jesteś podły i niesprawiedliwy...
Ilość komentarzy: 0
.........Potrzebuję teraz rozmowy a mojej pocieszycielki nie ma.......zablokowałam GG, nie chcę mieć go na liście kontaktów,żeby nie pisać,żeby się nie odzywaćto przeciez ja jestem ta zła, podła, wredna, oszustka............idę stąd, to przez kompa mam te wszystkie jazdy....przez kompa ta znajomośćta miłość.....to wszystko.........bez sensu.........żyć się nie chce
Ilość komentarzy: 1
Ostatnia korespondencjaZa oknem plucha, szaro, zimno, mokro, pogoda jest adekwatna do mojego samopoczucia...Nie wytrzymałam, odblokowałam GG, zostawiłam tylko dwa słowa, złość już mi przeszła, teraz jest gorzej, czuję potworny żal, smutek....ale wreszcie mogę swobodnie popłakać, mąż pojechał z małą do pracy...Drukuję sobie ostatni list, a raczej rozmowę z GG, którą przesłał mi R. muszę to dokładnie przeczytać, muszę zrozumieć, dokładnie przeanalizować jego słowa, jego motywy....No cóż.... miałam nie wklejać słów R. On miał nie czytać mojego bloga.... dlatego jednak zostwię sobie na pamiątkę, na pociechę w trudnych chwilach... Skoro Cię nie ma napisze kilka słów :Właśnie w tej chwili :Myślę o Tobie serdecznie,bardzo za Tobą tęsknię, mam nadzieję, że nie masz kłopotów, chcę potrzymać Cię za rękę, martwię się, że możesz być głodna, mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży, chcę abyś była szczęśliwa, cieszę się z Twoich sukcesów, kocham Cię z całych sił, uśmiecham się myśląc o Tobie, myślę, że jesteś jedyna na świecie, bardzo mnie obchodzisz, proszę wybacz mi, chcę się z Tobą pośmiać, pamiętam o Tobie, chcę Cię wysłuchać, modlę się za Ciebie, pragnę wiedzieć , że kochasz mnie, myślę o Tobie dzień i noc, chcę Ci opowiedzieć swój sen, jestem Ci wdzięczny, marzę o Tobie, chciałbym Cię lepiej poznać, chcę podzielić się z Tobą swoimi marzeniami, chcę się do Ciebie przytulić, chcę byc przez Ciebie zauważony, chcę Cię całować, chciałbym się do Ciebie zbliżyć, chciałbym poczuć Twój zapach, tęsknię za Tobą, wierzę w Ciebie, myślę o Tobie, szanuję Cię, czekam na Twój telefon, potrzebuję Twojej wiary we mnie, słucham piosenek, które Ciebie przypominają....i.t.d. Ja (21-09-2002 21:47)tylko , że Ciebie nie ma..:(:(:(Ja (21-09-2002 21:47)gdzieś się zapodziałaś..:(:(((Ja (21-09-2002 21:48)dobrej nocy..papaI jeszcze te,żebym nie miała jakichkolwiek złudzeń...Ja (20:22)SKOŃCZONEJa (20:23)NIE MUSISZ JUŻ PISAĆ BLOGA , W KTÓRYM UMIESZCZASZ HISTORYJKI DLA MNIEJa (20:23)to przebrało miarkęJa (20:28)Przebrała się miarka, jestem teraz nie tylko obrażony, ale wsciekły, czuję się poniżony. Zawiodłem się na Tobie, tak bardzo. Ja (20:28)Zawiodłem się. Ja (20:30)Nawet nie jestem zazdrosny, ani o czata, ani o XX. Tylko oto, ze nawet taki pieprzony kutas, (sorki nie znam go, może to fajny chłopak) sobie odwiedzał ci e wdomu, zapewne nocował u Ciebie.... a dla mnie nie miałas 2 minut, by zadzwomić.Ja (20:31)Koniec, KoniecJa (20:31)Postąpiłaś PODLEJa (20:31)Wiedziałaś co myślę o XX, jak byłem zazdrosny.. i co ?zapraszasz go do domu:):):)Ja (20:32)pieknie. Ja (20:32)nie mam słówJa (20:32)nie mam słówJa (20:38)Nawet nie wiesz, jak sięzawiodłem na Tobie, nawet nie wiesz.Ja (20:39)Po co pisze to wszystko ? po to byś wieziała, po to by Cie też zabolało, po to, że wyję z bólu, Po to, żebyś wiedziała, że już mnie nie zobaczysz i nie usłyszysz. Ja (20:42)Co tam, przejdzie mi. Potem sobie poszukam jakąś kobietę , może nie tak młodą, ale taką, która będzie wobec mnie fair. Ja (20:42)KoniecJa (20:42)KoniecJa (20:42)KoniecJa (20:43)Jeśli nie chcesz usłyszeć jeszcze więcej przykrych słów, jeśli nie chcesz, bym Cię obrażał, to daj mi spokój.Ja (20:43)Tak bardzo sie zawiodłem na Tobie, tak bardzo.(Przecież nie zaprosiłam XX , umawiał się z k.)No. i tak wyglądała nasza ostatnia korespondencja. Więcej ie będzie. Pozdrawiam.Powodzenia.R.Wiem,że więcej się nie odezwie,tylko nie wiem, jak to zniosę.......I to by było na tyle............ na tyle..............
Ilość komentarzy: 0
Każda myśl...zmierza do R., w każdym momencie myslę o nim.... z wielkim żalem, z żałością.... gdyby chociaż ze mną porozmawiał, a potem powiedział: nie umiem tak, skończone...ale jemu jest wygodniej mysleć tak, jak chce...napisałam do niego list.... kiedy jeszcze nie wiedziałam,że jest tak zraniony...miałam go wysłać dzisiaj rano.... nie wyślę, może nie wyślę go nigdy, bo i po co??po co??a w ogóle po co to wszystko...?po co się zakochałam??no, kto zna odpowiedzi na takie pytania??
Ilość komentarzy: 0
Zimno, źle.....Własnie wróciłam do domu po wycieczce....Dyrektorka wymyśliła Dzień Tyrystyki Pieszej w pierwszy dzień jesieni.... mądrala.... rano padał deszcz, potem zimno jak cholera........ pogoda paskudna....Na dodatek mojej uczennicy odpadła cała podeszwa... w domu nikogo nie było (dzwoniłam), więc musiałam sobie jakoś poradzić..... poradziłam...Po 1,5 godzinie łażenia po parku jestem zziębnięta i zła.........dzieci nazbierały kasztanów, więc zaniosę małej do przedszkola....Weszłam na GG i czekam, choć przecież wiem,że R. już się nie odezwie..........gdzieś tam jednak w duchu liczę na to... tak bardzo liczę....nie wiem jednak, co może mnie spotkać.... bo pewnie nie miłe słowa..........Wszystko przypomina mi R, nie umiem przestać o nim mysleć, na siłę powstrzymuję się, aby nie napisać do niego choć kilku słów, ale z drugiej strony, o czym miałabym pisać???muszę się czymś zająć.... a najlepiej wezmę herbatę, położę sie pod kocyk... może uda mi się zasnąć??????
Ilość komentarzy: 4
.........Tak bardzo tęsknię.................nie umiem znaleźć sobie miejsca..........i zrobiłam głupotę..........zadzwoniłam..........po co??usłyszałam tylko "halo"a potem : mam obiadpo co dzwoniłam???........chyba tylko po to, by usłyszeć jego głosnie spodziewam się już niczego............na nic nie liczę..........zablokował mój numer GG............jest mi po prostu źleale co to kogo obchodzi
Ilość komentarzy: 3
dwójka dzieciaków.........Tak, rennie, masz rację, z powodu dwójki dzieciaków taki dym, ale jak mam to wyjaśnić R. ????jak go przekonać,?????????skoro On :po 1. nie wierzy mi,po 2. nie chce mnie słuchać,po 3. nie chce ze mną w ogóle rozmawiać... po4. nie chce mnie znać...........Nie mam siły............
Ilość komentarzy: 1
dziękuję...Mam dużo pracy, to dobrze, nie będę się zamęczała myślami o R.....tzn, inaczej, będę cały czas myslała, bo siedzę przy kompie, przepisuję coś dla koleżanki, a potem muszę poszukać czegoś w sieci, ale chociaż zajmę sobie czas...dzięki za wsparcie, dzięki za komentarze.... przynajmniej nie czuję się tak bardzo samotna, wiem, że ktoś życzliwy jest ze mną...ale i tak mi źle...........
Ilość komentarzy: 1
WróciłamWróciłam z Bydgoszczy....załatwiłam wszystko, powinnam się cieszyć, a tymczasem cały czas jestem przygnębiona i co gorsze, boli mnie potwornie głowa.... ból rozsadza czaszkę....kiedy tak sobie jechałam samochodem przeraziłam się.... w pewnym momencie pomyslałam, a co, jeśli nie wyrobiłabym na tym zakręcie??? albo jeśli bym zderzyła się czołowo podczas wyprzedzania?? na szczęście pomyślałam wtedy o małej... mam ją, moją kochaną córeczkę...Znów zostawiłam R. wiadomość na GG.......już sama nie wiem po co ja to robię ...........sama siebie oszukuję................... kiedy wjeżdżałam na most w Toruniu wokół panowała potwornie gęsta mgła, poczułam się przez chwilę jak w jakimś nierealnym świecie, zawieszona gdzieś w powietrzu... ostatnio nawet bez mgły tak się czuję....
Ilość komentarzy: 0
Natrętne myśli...Czy ja mówiłam,że są jeszcze życzliwi ludzie???Odezwała się do mnie znajoma z czata, nie znam jej nawet z priva... spytała czemu nie bywam na czacie, a na GG rzadko... powiedziałam tylko,że nie czuję sie najlepiej... że jakoś mi smutno....dałam jej kiedyś swój numer komórki i co?? zadzwoniła do mnie,żeby chwilke pogadać... pocieszyć mnie....cieszę się,że są ludzie życzliwi, bezinteresowni, po prostu się cieszę....strasznie kłuje w oczy ten "zakaz wjazdu", który istnieje przy R. na moim GG... wysłałam mu meila, cholera, no nie wytrzymałam.... i wcale nie jestem zadowolona z tego, co tam napisałam... dosłownie kilka słów...... i zamiast napisać,że Go kocham,że tęsknię,że brak mi Go , to tam jakieś zupełnie dziwne rzeczy...ech...ból głowy przeszedł po tabletce, ale czuję,że znów wraca...a ja muszę jeszcze przepisać to dla koleżanki, bo wczoraj nie dałam rady....i na stosie leży kilka zeszytów...nie myśleć...nie myśleć...nie myśleć o R.ani o niczym innym, co się z nim wiąże..jak nie myśleć, kiedy wszystko mi Go przypomina???płyty, książki, nawet rzeczy, które zakładam...myślę: w tych spodniach byłam na pierwszym spotkaniu.w tym swetrze byłam, kiedy pojechałam do niego do domu...z tej bluzki mnie rozbierał....ta spódniczka..oki, kończę smęcić...
Ilość komentarzy: 1
poranne smutkiTak, tłumaczę sobie,że On nie chce mnie już znać, że nie powinnam się narzucać...wczoraj weszłam na czata.... był, ale się nie odzywał....wyszłam po chwili....weszłam jednak później jeszcze raz,. odezwałam się na priv, kilka słów dosłownie.... starał się zablokować priv, więc podałam mu komendę.... zablokował....nie miałam tam czego szukać....jedyna pociecha,że nie siedzę już na czacie tak jak kiedyś całymi dniami, odwyk zdziałał swoje... kiedy nie ma znajomych, z którymi kiedyś rozmawiałam, po porostu wychodzę... i dobrzeR. na przemian blokuje i odblokowuje GG, to dla mnie jedyny znak,że chyba jednak na coś czeka, na jakiś znak...taką mam jednak nadzieję...nie umiem sobie powiedzieć: czuję się zraniona tak samo jak On....nie umiem sobie powiedzieć: nie chcę Go znać....nie umiem....myślę o Nim dniem i nocą ....nie mogę spać, nie mogę funkcjonować normalnie,,,,,no, po prostu nie moge.....
Ilość komentarzy: 2
coraz mniej nadzieiMam czego chciałam...R.odpisał na mojego meila...A z tego co pisał znać,że czyta bloga, regularnie...Teraz muszę uwierzyć,że to już koniec,,,,że R. nie chce mnie znac... On chce żyć spokojnie, a ja mu tego spokoju dać nie umiałam...Weszłam na czata... mój odwyk diabli wzięli... i doczekałam się, wszedł....powiedział do mnie : masz list...potem dodał z przekąsem coś o moim odwyku od czata....no i podobno nie odblokowuje mojego GG, czyli............ech... wykasowałam już jego numer...myślę,że co jakiś czas będę pewnie sprawdzała, ale coraz mniej nadziei mam...coraz mniej...I na koniec słowa, które też zabolały.... życzę powodzenia w zawieraniu nowych znajomości..... to aluzja do jego wcześniejszych słów, według których na czacie poluję na faceta...ech...A co najdziwniejsze??? mimo ze to nie była prawdziwa rozmowa, czułam się , jakbym z nim rozmawiała....Jak mam teraz zasnąć?? kiedy cała drżę... kiedy nie mam już nadziei???kiedy..........tak naprawdę nie mam z kim porozmawiać...........ech....
Ilość komentarzy: 1
meileDostałam dwa meile od R....pierwszy z ironią mówiący o moim odwyku od czata.... stwierdził,że robiłam to na pokaz dla niego...nie, robiłam to rzeczywiście dla niego, ale nie na pokaz, nie chciałam mu dawać jakichkolwiek powodów do zazdrości....a właśnie, po co bywam tam taraz??? nie wiem... wiem,że na pewno już mnie nie ciągnie tak jak kiedyś, wiem,że umiem po prostu wyjść... wiemteż jednak,że lubię tam kilka osób i lubię sobie z nimi pożartować, pośmiać się....R. ostrzega mnie,że czat uzależnia, wiem, wiem, ale mam nadzieję,że uda mi się nie dopuścić do uzależnienia....Drugi meil , napisany niespełna godzinę po pierwszym jest zupełnie inny... pełen miłości... wiedziałam, w głębi duszy czułam,że R. mnie kocha... przecież miłość tak od razu nie przechodzi...Ale .........właśnie jest to "ale"...... znów cytuję...." Przepraszam za te głupie zazdrości, kocham Cię, kocham bardzo, tak bardzo, że wariuję...Kocham Cię bardzo. Ale nie możemy być razem, nie możemy. Ja nie umiem być z Tobą. A chciałbym. Chciałbym Ci powiedzieć abyś była ze mną na zawsze, ale to jest bajka, to jest nierealne, zaszczułbym Cie swoja zazdrością , podejrzeniami... Dlatego muszę odejść, muszę. ( co nie znaczy, że nie mam do Ciebie żalu, że mnie nie boli.... Boli jak jasna cholera, całą duszą wyję , krzyczę, że mnie skrzywdziłaś, zawiodłaś...) Kocham Cię, i bądź dzielna. Nie mamy przyszłości. ... Kocham Cię. Nie złość się na mnie. I proszę nie przesiaduj na czacie, to jest tak samo złe jak narkotyki, wódka, daje "złudzenie" pełnego życia. A życie, to są te chwile, gdy byliśmy razem, gdy mogłem Cię objąć, pocałować, przytulić .. będę je pielęgnował w pamięci juz zawsze. Proszę, bardzo proszę nie pisz nic do mnie , obojgu nam będzie łatwiej.Zawsze , co dzień będę myślami przy Tobie najdroższa.pa"Jak mam nie pisać?? jak mam się nie odzywać...??? skoro prosi.. spróbuję... powinnam uszanować jego decyzję, jego prośby... powinnam, tylko czy dam radę??Zadzwoniłam do niego... chciałam powiedzieć tylko ,że go kocham........nie odebrał, kazał powiedzieć,że jest w pracy..........jest mi źle, bardzo źle... ale chyba nieco lżej, że mnie nie nienawidzi...kocham pana, panie Rafale....wiem, obiecałeś,że nie będziesz czytał bloga, więc mogę choc tutaj wyznać Ci moją miłość....
Ilość komentarzy: 1
sms-y........Dostałam dziś rano dwa sms-y...Niby nic... jeden z pytaniem: śpisz już??drugi ze słowami :kolorowych snów....Przyszły z Internetu.... miałam nadzieję,że są od R. ale inicjały wskazują raczej na moją koleżankę z pracy... nie mogłam jej dzisiaj dorwać, by spytać , czy to ona je przesłała....Chociaz z drugiej strony.... moze jednak On???nie... niepotrzebnie się łudzę...napisał,że już się nie odezwie, po co więc miałby to robić???Niedługo minie pół roku, od kiedy się poznaliśmy....w ciągu tego czasu zakochałam się w facecie, o któreg istnieniu nie miałam pojęcia...w facecie pełnym ciepła, miłości.. pełnym dobroci....Nie chcę Go stracić, nie chcę o nim zapomnieć, po prostu nie chcę...
Ilość komentarzy: 0
Nie powinnam....A jednak nie wytrzymałam... znów napisałam kika słów......nie powinnam....jeśli ma wrócić, to i tak by wrócil........a jeśli tego nie chce, utrudniam mu wszystko.....kocham Cię, mój R.... założyłam sobie nowe konto na GG i kilka razy już miałam do niego napisać....pisałam i kasowałampisałam i kasowałampisałam.........i skasowałam..........ech...najgorzej jest wtedy, kiedy wiem,że jest w domu....w zasięgu kompa....a jednocześnie tak daleko ode mnie....tak daleko od rozmowy ze mną.........dobrej nocy, R. mówię sobie codziennie wieczorem.....śpij spokojnie...kocham Cię.........chyba zwariowałam.......
Ilość komentarzy: 3
jednak odpisałOdpisał......ale i tak nie chce wrócić.. uważa,że nie mamy przyszłosci...i chyba ma rację.........ale... z drugiej strony???...........sama nie wiem........
Ilość komentarzy: 1
nie zostawię...Właśnie, nie zostawię.....kiedyś o tym rozmawialiśmy; Gdybyś była samotną matką nie byłoby problemu........usłyszałam...R.przeprosił mnie oficjalnie.... za co?? za swoją głupotę.... a ja wolałabym mniej oficjalne przeprosiny, ale osobiste....nie, napisane gdzieś w miejscu ogólnodostępnym... ale żeby mi przesłał np, na GG... tylko czy kiedykolwiek się jeszcze doczekam??
Ilość komentarzy: 2
Nie mam wiele do zaoferowaniaWłaśnie...co mogę mu zaoferować....????niewiele, naprawdę niewiele... rozmowy, spotkania raz na jakiś czas i swoją miłość... tylko tyle...Wiem natomiast czego potrzebuje R. jemu potrzeba partnerki, kobiety, która by była z nim... i to nie tylko raz w miesiącu kilka godzin, ale codziennie....Czy w takim razie powinnam zrezygnować z niego???Czy chcąc, by został okazuję się egoistką??? na pewno...
Ilość komentarzy: 2
Zawsze szukaj jasnej strony....Wróciłam z kina, mąż zabrał małą na spacer.. mam chwilę dla siebie...Nie pamiętam, kiedy byłam w kinie.... no, nie licząc wyjścia z klasą, ale to nie to samo.... dziwne to wszystko... niby miasto z ponad 100 tysiącem ludzi, a w kinie na seansie było raptem 10 osób... Chyba nigdy nie byłam sama w kinie, zawsze ktoś mi towarzyszył.... z jednej strony to było nowe doświadczenie i wcale nie tak nieprzyjemne jak by się mogło zdawać, z drugiej miło by było mieć z kim porozmawiać o tym, co się widziało...Marzyłam o tym, by obok mnie usiadł R..... trzymał mnie za rękę... to chyba jednak niemożliwe, bo On nie ma zamiaru do mnie wrócić...cały czas ma do mnie pretensję, za tego gościa z czata..... kurcze,żeby było chociaż o kogo być zazdrosnym, ani on był przystojny, anii nad wyraz interesujący... taki zwykły przeciętniak, nawet nie bardzo nam się kleiła rozmowa...no cóż... R. jest urażony moimi słowami, myślę,że więcej się nie odezwie...a żyć trzeba dalej:((( nie będzie łatwo....oj, nie będzie...Film??? na mnie zrobił wrażenie... W "Pianiście" usłyszałam słowa: "ZAWSZE SZUKAJ JASNEJ STRONY" te słowa pasują do mojej sytuacji...jak szukać jasnej strony mojej sytuacji???pomyślę nad tym....
Ilość komentarzy: 2
Szukałam jasnych stron życiaJak radził Tygrysek, przemyślałam... szukałam jasnych stron życia....Mam wiele powodów, by cieszyć się zyciem:mam kochaną córeczkęmęża, który nie jest łotremprzcę, którą lubięwłasny dach nad głową (co prawda na kredyt, ale własny)ludzi, którzy mnie szanują...jestem zdrowa... (mam nadzieję)to dużo dobrego...wielu ludzi mogłoby mi pozazdrościć...gdyby jeszcze R. znów się zaczął do mnie odzywać... bo to trudne, wiem,że mnie kocha, wiem,że tęskni.... i boję sie, że się do mnie już nie odezwie... ja tez tęsknię do niego, do naszych rozmów.... i dlatego czasem tak smęcę...A żyć trzeba... i myślę,że należy się cieszyć drobiazgami,rzeczami małymi... bo właśnie z takich małych rzeczy składa się życie... Przecież życie to tylko chwile, które składają się na to czy jesteśmy szczęśliwi...Muszę się wziąć za siebie... zaczęłam wczoraj.... wysprzątałam dokładnie mieszkanie... sprawdziłam zeszyty, napisałam plan wychowawczy, i udałam się do kina... I planuję więcej takich dni, dni poświęconych córeczce i sobie... dni, kiedy kladąc się wieczorem będę z siebie zadowolona...oby to mi się udało....uda się, bo bardzo tego chcę....A co do R. nie będe się narzucała, mooże on lepiej wie, co powinniśmy zrobić??Żeby tylko co jakiś czas dał mi znak życia, znak,że tęskni tak samo jak ja... znak,że wciąż mnie kocha... Ech.. znów odzywa się we mnie egoistka.........
Ilość komentarzy: 2
Ciężki żywot nauczyciela...hehehehDzwonek!!! dla dzieciaków to wyzwolenie-kolejna lekcja z głowy...a dla nauczycieli?? hmmm, zależy.... jeśli nie masz dyżuru, jest oki, zamykasz szybko klasę i biegniesz po schodach na 1 piętro, drżącymi rękoma sięgasz do torebki .... nie, kluczy nie musisz szukać, bo pokój stoi otworem... atoi otworem dla uczniów(którzy wykorzystując okazję okupują pokój mając mnóstwo "nad wyraz pilnych spraw", stoi tez otworem dla nauczycieli..pierwsze drzwi otwarte:))) teraz tylko mocne pchnięcie biodrem... i...... już.....papierosy wyjęte , miłe towarzystwo:palarnia stoi otworem:))) Dziesięć minut spokoju....no, chyba,że upierdliwy uczen, który np, zapomniał worka musi koniecznie się z Tobą zobaczyć...Czas nie zawsze płynie tak szybko...